05-04-2015
Sołdip poetry (#policzę przy następnym)



Wiersze, które rozwijają w nas świadomość pewnych spraw. Wiersze zaangażowane, mające uświadamiać nas o rzeczach banalnych, które widzimy codziennie lub kilka razy w roku, ale nie zwracamy na nie uwagi. Są dla nas normalne, choć często rodzą patologię z którą się utożsamiamy. To właśnie przedstawiają wiersze "Wybory" i "Big night holidays". Gadam głupoty, wiem. Przecież mi to nie przeszkadza. Zapraszam do lektury i kilku minut zadumy nad każdą linijką. Dziś też podjąłem się napisania elukubracji, która dzięki moim umiejętnością, wyszła znakomicie. Nie przedłużam. Smacznego.

Wybory

Zima? Wiosna?
Kiedy ważniej?
Kto mi powie?
Ja już nie wiem...


Kto to pozna?
Skończysz marnie.
Weź się dowiedz

I mi powiedz.

Big night holidays

Jak spowiedzi, to nie ważne.
 
Jak życzenia, to kradzione.
Jak świętować, to po flaszkę.
Jak się pości, jest poszczone!

Chwila na sens.

Wstał jak zawsze. Lekko zaspany, bo wysypianie się nie leży w jego naturze. Rytualne drapanie się po tyłku i przeczesanie włosów zdrętwiałą dłonią są pierwszymi rzeczami jakie robi po postawieniu lewej stopy na podłodze. Przesądny jest, ale co mu po przesądach kiedy kolejność owych czynności zawsze jest losowa. Sprawdzona godzina na wiecznie rozładowanym telefonie mówi, że znowu przespał o kilka godzin za mało, ale jak brać na poważnie coś co nie istnieje. Kolejna historia o umarlaku? Bez kawy nie funkcjonuje? Nie, e. Takie pierdoły zostawmy tym od kotów i drwali. To historia, która goni trendy, tylko fajniej i choć "fajnie" to najgorsze słowo świata, to tej dobrej fajności jej nie odmówisz. Jaki więc trend goni? Otóż jest zupełnie bez sensu i napisana po nic. Dziękuję.
Czytaj więcej ...
05-04-2015
Sołdip poetry (#policzę przy następnym)



Wiersze, które rozwijają w nas świadomość pewnych spraw. Wiersze zaangażowane, mające uświadamiać nas o rzeczach banalnych, które widzimy codziennie lub kilka razy w roku, ale nie zwracamy na nie uwagi. Są dla nas normalne, choć często rodzą patologię z którą się utożsamiamy. To właśnie przedstawiają wiersze "Wybory" i "Big night holidays". Gadam głupoty, wiem. Przecież mi to nie przeszkadza. Zapraszam do lektury i kilku minut zadumy nad każdą linijką. Dziś też podjąłem się napisania elukubracji, która dzięki moim umiejętnością, wyszła znakomicie. Nie przedłużam. Smacznego.

Wybory

Zima? Wiosna?
Kiedy ważniej?
Kto mi powie?
Ja już nie wiem...


Kto to pozna?
Skończysz marnie.
Weź się dowiedz

I mi powiedz.

Big night holidays

Jak spowiedzi, to nie ważne.
 
Jak życzenia, to kradzione.
Jak świętować, to po flaszkę.
Jak się pości, jest poszczone!

Chwila na sens.

Wstał jak zawsze. Lekko zaspany, bo wysypianie się nie leży w jego naturze. Rytualne drapanie się po tyłku i przeczesanie włosów zdrętwiałą dłonią są pierwszymi rzeczami jakie robi po postawieniu lewej stopy na podłodze. Przesądny jest, ale co mu po przesądach kiedy kolejność owych czynności zawsze jest losowa. Sprawdzona godzina na wiecznie rozładowanym telefonie mówi, że znowu przespał o kilka godzin za mało, ale jak brać na poważnie coś co nie istnieje. Kolejna historia o umarlaku? Bez kawy nie funkcjonuje? Nie, e. Takie pierdoły zostawmy tym od kotów i drwali. To historia, która goni trendy, tylko fajniej i choć "fajnie" to najgorsze słowo świata, to tej dobrej fajności jej nie odmówisz. Jaki więc trend goni? Otóż jest zupełnie bez sensu i napisana po nic. Dziękuję.
Czytaj więcej ...
09-02-2015
Walentynkowy tekst okolicznościowy.



Na wstępie muszę napisać, że jak się chce, to walentynki można mieć częściej niż raz w roku i bezkarnie żreć w KFC, a nie męczyć się na Greyu. Zapraszam do tekstu właściwego.


-------------------------------------------------------------

Miałem kilka etapów związanych z walentynkami. Najczęściej się złościłem, często olewałem, fajnie nie było nigdy (było, było, ale to nie zasługa Walentego) i najpewniej kiedyś było przykro. Dzisiaj króciutko o tym jakże ważnym święcie.

[FRUSTRAT ON]
Wkurw.

Bo jak tu się nie wpienić kiedy na każdym kroku są serduszka, misiaczki, kwiatuszki i cała reszta krwawo czerwonych śmieci? Wchodzisz do sklepu z odzieżą, a tam kolekcja walentynkowa. Przecież możesz wydać 40 zł na koszulkę, która 15 lutego będzie leżeć odłogiem, c'nie? To tylko jeden z przykładów absurdu tego dnia. 

Ofiary.

Wszyscy wiemy, że to martetindowe chłyki i nikt się nie nabiera (tja...). Kwiaciarki skaczą z radości, bo raz w roku schodzi każdy badyl. Producenci wciskają darmowe dodatki, za które musisz dopłacić, nawet do kostek toaletowych. Niech twoja druga połówka poczuje zapach miłości po twojej wizycie w toalecie. To wszystko składa się na otoczkę burzącą we mnie spokój i włączającą wewnętrznego frustrata. Kiedy już minęło, pojawił się...
[FRUSTRAT OFF]

Olewator.


Nie ma co się rozpisywać. Ni to grzeje, ni ziębi. Ot dzień jak każdy.

Fajnie?

Raz myślałem, że w sumie spoko te walentynki. W podstawówce dostałem karteczkę. Anonimowa, ładnie napisana, chyba z buziaczkiem. Od razu na serduszku zrobiło się cieplej i miło. Szybko jednak dotarła do mnie smutna prawda. Takie same dostała reszta chłopaków z klasy... 

Co dzisiaj?

Jesteś sam? Nie masz dziewczyny/chłopaka? Ogłoś to wszystkim na facebooku i napisz jak to będziesz obchodzić "walę drinki" i "jesteś sama/sam i dobrze ci z tym"! A jak! Niech wiedzą, że sobie radzisz! Pisz i klikaj częściej. Jest to szalenie interesujące i zawsze chętnie poczytam. Nie ogarnia mnie już nawet litość, bo olewator działa na najwyższych obrotach. 

Poględziłem sobie, ale generalnie przekaz jest jeden. Róbta co chceta! NIECH ŻYJE KFC!

Zastanawiasz się (albo nie) po co to piszę? Żeby blog nie zdechł.
Czytaj więcej ...
09-02-2015
Walentynkowy tekst okolicznościowy.



Na wstępie muszę napisać, że jak się chce, to walentynki można mieć częściej niż raz w roku i bezkarnie żreć w KFC, a nie męczyć się na Greyu. Zapraszam do tekstu właściwego.


-------------------------------------------------------------

Miałem kilka etapów związanych z walentynkami. Najczęściej się złościłem, często olewałem, fajnie nie było nigdy (było, było, ale to nie zasługa Walentego) i najpewniej kiedyś było przykro. Dzisiaj króciutko o tym jakże ważnym święcie.

[FRUSTRAT ON]
Wkurw.

Bo jak tu się nie wpienić kiedy na każdym kroku są serduszka, misiaczki, kwiatuszki i cała reszta krwawo czerwonych śmieci? Wchodzisz do sklepu z odzieżą, a tam kolekcja walentynkowa. Przecież możesz wydać 40 zł na koszulkę, która 15 lutego będzie leżeć odłogiem, c'nie? To tylko jeden z przykładów absurdu tego dnia. 

Ofiary.

Wszyscy wiemy, że to martetindowe chłyki i nikt się nie nabiera (tja...). Kwiaciarki skaczą z radości, bo raz w roku schodzi każdy badyl. Producenci wciskają darmowe dodatki, za które musisz dopłacić, nawet do kostek toaletowych. Niech twoja druga połówka poczuje zapach miłości po twojej wizycie w toalecie. To wszystko składa się na otoczkę burzącą we mnie spokój i włączającą wewnętrznego frustrata. Kiedy już minęło, pojawił się...
[FRUSTRAT OFF]

Olewator.


Nie ma co się rozpisywać. Ni to grzeje, ni ziębi. Ot dzień jak każdy.

Fajnie?

Raz myślałem, że w sumie spoko te walentynki. W podstawówce dostałem karteczkę. Anonimowa, ładnie napisana, chyba z buziaczkiem. Od razu na serduszku zrobiło się cieplej i miło. Szybko jednak dotarła do mnie smutna prawda. Takie same dostała reszta chłopaków z klasy... 

Co dzisiaj?

Jesteś sam? Nie masz dziewczyny/chłopaka? Ogłoś to wszystkim na facebooku i napisz jak to będziesz obchodzić "walę drinki" i "jesteś sama/sam i dobrze ci z tym"! A jak! Niech wiedzą, że sobie radzisz! Pisz i klikaj częściej. Jest to szalenie interesujące i zawsze chętnie poczytam. Nie ogarnia mnie już nawet litość, bo olewator działa na najwyższych obrotach. 

Poględziłem sobie, ale generalnie przekaz jest jeden. Róbta co chceta! NIECH ŻYJE KFC!

Zastanawiasz się (albo nie) po co to piszę? Żeby blog nie zdechł.
Czytaj więcej ...
27-01-2015
Sołdip poetry. Odcinek specjalny!!!


Tak się składa, że codzienność czasami zmusza do napisania wiersza. Tyle wystarczy. Zapraszam do lektury.


Tekmologja trudnaj być.

Przyszedł pan od komputera
I się pyta ludziów tera:
Może wiecie wy, studenty
Mój komputer jest którędy?
Po co pyta, chyba nie wie
Żeśmy jeszcze są na drzewie?

Konsekwentnie, mimo kłótni
W mikser chce podepnąć rzutnik.
Hej studenty, kierwa mater
Może mnie powieta zatem
Jak się włącza te wideo
Coby więcej się nie cięło?

Próbów milion. Dupa czarna.
Pliku pewnie jakość marna.
Tak żeś zgrywał studencino
Że się ciągle coś zacino
Ale więcej się nie martwcie 
Może pójdzie we Clip Arcie.

On nie ciągnie tego filma
Jednak wola pana silna.
Wnet zgrymasił się na mordzie
I próbuje puścić w Wordzie.
Śmichy wszędzie się rozległy.
Krytykanctwo. Pan poległy.

MORAŁ

Dronem lata na wakacje
Ale w głowie same spacje.
Pewnie ten swój zawód lubi.
Pewnie ciągle w domu mówi:
Technologii ducha krzewię!!!
Klika myszką i nic nie wie.
Czytaj więcej ...
27-01-2015
Sołdip poetry. Odcinek specjalny!!!


Tak się składa, że codzienność czasami zmusza do napisania wiersza. Tyle wystarczy. Zapraszam do lektury.


Tekmologja trudnaj być.

Przyszedł pan od komputera
I się pyta ludziów tera:
Może wiecie wy, studenty
Mój komputer jest którędy?
Po co pyta, chyba nie wie
Żeśmy jeszcze są na drzewie?

Konsekwentnie, mimo kłótni
W mikser chce podepnąć rzutnik.
Hej studenty, kierwa mater
Może mnie powieta zatem
Jak się włącza te wideo
Coby więcej się nie cięło?

Próbów milion. Dupa czarna.
Pliku pewnie jakość marna.
Tak żeś zgrywał studencino
Że się ciągle coś zacino
Ale więcej się nie martwcie 
Może pójdzie we Clip Arcie.

On nie ciągnie tego filma
Jednak wola pana silna.
Wnet zgrymasił się na mordzie
I próbuje puścić w Wordzie.
Śmichy wszędzie się rozległy.
Krytykanctwo. Pan poległy.

MORAŁ

Dronem lata na wakacje
Ale w głowie same spacje.
Pewnie ten swój zawód lubi.
Pewnie ciągle w domu mówi:
Technologii ducha krzewię!!!
Klika myszką i nic nie wie.
Czytaj więcej ...
22-12-2014
Pierwszy świąteczny post. Ho, ho, hoł!
Wracasz na święta. Raz na pół roku odwiedzasz rodzinne strony. Trzy lata temu nie miałeś ochoty spędzać tu nawet weekendu, teraz siakoś fajniej posiedzieć dłużej.

Zimy nie ma. Komu ona potrzebna. Mnie, jako byłemu skoczkowi narciarskiemu, nie przeszkadzała. Lubiłem jak delikatnie sypało, skrzypiało i smagało policzki. Po godzinie wszystko przeradzało się w apokalipsę.

Ciasta, kremy, polewy. Za pierwszymi nie przepadam. Wybiórczo wcinam wypieki. Wyjątkiem pleśniak. Drugie starannie wcinam w formie resztek na widełkach, albo w miskach. Trzeciego jeszcze nie było mi dane wciąć.

Nudny wpis, co? To pa na to!

Otworzyli nowy sklep. Spożywka nr 666 w tym roku. Zajechałem, bo czegoś zabrakło do wypieków. W środku standardowo, schludnie i przejrzyście. Śmigam między półkami. Moją uwagę przykuły piękne bułki z ziarnami. Głód doskwierał więc wziąłem dwie. Podróż do domu w zacinającym deszczu (22 grudzień 2014, cholera) i pyk, jestem na miejscu. Wpadam, siekam kanapeczkę i konsumuję. Cudowny produkt! Chrupiący z zewnątrz, mięciutki w środku. Ziarna pięknie komponują się ze smakiem serka i wędlinki. Całą rozkosz przerywa mi ból zęba, który natrafił na kamień! Normalnie kamień!!! Bułka z gruzem. Takie prezenty, z okazji świąt, fundują tylko Delikatesy (których pełną nazwę pominę, choć są w Centrum mojego zdenerwowania). Przed zakupem skonsultuj się z dentystą. Ciekawe na jaką niespodziankę trafi starsza pani, która wykłócała się o 200g ciasta. Stawiam na żyletki, albo trutkę na szczury. Gdybym miał się z nią użerać, sam bym podsypał.
Czytaj więcej ...
22-12-2014
Pierwszy świąteczny post. Ho, ho, hoł!
Wracasz na święta. Raz na pół roku odwiedzasz rodzinne strony. Trzy lata temu nie miałeś ochoty spędzać tu nawet weekendu, teraz siakoś fajniej posiedzieć dłużej.

Zimy nie ma. Komu ona potrzebna. Mnie, jako byłemu skoczkowi narciarskiemu, nie przeszkadzała. Lubiłem jak delikatnie sypało, skrzypiało i smagało policzki. Po godzinie wszystko przeradzało się w apokalipsę.

Ciasta, kremy, polewy. Za pierwszymi nie przepadam. Wybiórczo wcinam wypieki. Wyjątkiem pleśniak. Drugie starannie wcinam w formie resztek na widełkach, albo w miskach. Trzeciego jeszcze nie było mi dane wciąć.

Nudny wpis, co? To pa na to!

Otworzyli nowy sklep. Spożywka nr 666 w tym roku. Zajechałem, bo czegoś zabrakło do wypieków. W środku standardowo, schludnie i przejrzyście. Śmigam między półkami. Moją uwagę przykuły piękne bułki z ziarnami. Głód doskwierał więc wziąłem dwie. Podróż do domu w zacinającym deszczu (22 grudzień 2014, cholera) i pyk, jestem na miejscu. Wpadam, siekam kanapeczkę i konsumuję. Cudowny produkt! Chrupiący z zewnątrz, mięciutki w środku. Ziarna pięknie komponują się ze smakiem serka i wędlinki. Całą rozkosz przerywa mi ból zęba, który natrafił na kamień! Normalnie kamień!!! Bułka z gruzem. Takie prezenty, z okazji świąt, fundują tylko Delikatesy (których pełną nazwę pominę, choć są w Centrum mojego zdenerwowania). Przed zakupem skonsultuj się z dentystą. Ciekawe na jaką niespodziankę trafi starsza pani, która wykłócała się o 200g ciasta. Stawiam na żyletki, albo trutkę na szczury. Gdybym miał się z nią użerać, sam bym podsypał.
Czytaj więcej ...
21-12-2014
Czy to hip hop? #1


Yo. Były rapowy ortodoks. To ja. Teraz przyglądam się temu jakże zabawnemu zjawisku z dystansem. Nadal lubię posłuchać i sprawdzać. Ostatnio mało rzeczy mnie natycha. Postanowiłem natchnąć się sam. Może będzie więcej wpisów, a jak nie to mała strata. Koniec wstępu.

Dzisiaj o zjawisku zwanym ZBUKU, z gościnnym udziałem Kobry. Skojarzenia z zepsutym jajkiem i żoną Bonza? Dostałem link do kawałka o tytule "La Vida Loca" i z oczywistych względów nie przesłucham niczego więcej. Bitowo niezły, imprezowy bangier. Spoko. Po kilku głębszych można odciąć się od rapowej biedy. Problem polega na tym, że słuchałem na trzeźwo. 


Na początku się śmiałem, potem wyłapywałem lepsze kąski. O ile u ZBUKA nie znajdziemy absolutnie nic ciekawego, tak Kobra sypie dobrymi tekstami, jak tegoroczny śnieg. Przykładowo "Ty i ja, i ten blat w kuchni. Whisky, lód i ten blant w kuchni. Face down, ass up. Ty liżesz cipki? Nie wierze - chuchnij (chuuu). La Vida Loca, mówiłem o tym na Golden ErzeRicky Martin to gej, okej? Ja jestem na stówę hetero frajerze", czy tekst "Choć ze mną dziwko, pokaże Ci pokój #Lech Wałęsa" , który zamyka grę i można w sumie tu zakończyć i w sumie tu zakończę.


Przy ocenie będę stosował odwrotną skalę od 1 do 10. Im większa ocena, tym większa bieda. "La Vida Loca" dostaje mocne 8+. Bo biciwo przejdzie.



I jeszcze jedna sprawa. Świeżynka z wczoraj (chyba). Pih wychodzi na scenę i mówi, że Quebo to nie jest hip hop. Nie przepadam i nie słucham żadnego. Nie będę oceniał sytuacji. Nie wiem czy Pih się skończył, czy w ogóle się zaczął i czy młodszy kolega jest po fachu, czy po fachu być nie może, bo to nie hip hop. W tym miejscu zapytam: Czym jest hip hop według was?

PS. Teksty miały być krótsze, bo niby nie ma nad czym się rozpisywać. Kolejny z serii może nigdy. Pis joł.
Czytaj więcej ...
21-12-2014
Czy to hip hop? #1


Yo. Były rapowy ortodoks. To ja. Teraz przyglądam się temu jakże zabawnemu zjawisku z dystansem. Nadal lubię posłuchać i sprawdzać. Ostatnio mało rzeczy mnie natycha. Postanowiłem natchnąć się sam. Może będzie więcej wpisów, a jak nie to mała strata. Koniec wstępu.

Dzisiaj o zjawisku zwanym ZBUKU, z gościnnym udziałem Kobry. Skojarzenia z zepsutym jajkiem i żoną Bonza? Dostałem link do kawałka o tytule "La Vida Loca" i z oczywistych względów nie przesłucham niczego więcej. Bitowo niezły, imprezowy bangier. Spoko. Po kilku głębszych można odciąć się od rapowej biedy. Problem polega na tym, że słuchałem na trzeźwo. 


Na początku się śmiałem, potem wyłapywałem lepsze kąski. O ile u ZBUKA nie znajdziemy absolutnie nic ciekawego, tak Kobra sypie dobrymi tekstami, jak tegoroczny śnieg. Przykładowo "Ty i ja, i ten blat w kuchni. Whisky, lód i ten blant w kuchni. Face down, ass up. Ty liżesz cipki? Nie wierze - chuchnij (chuuu). La Vida Loca, mówiłem o tym na Golden ErzeRicky Martin to gej, okej? Ja jestem na stówę hetero frajerze", czy tekst "Choć ze mną dziwko, pokaże Ci pokój #Lech Wałęsa" , który zamyka grę i można w sumie tu zakończyć i w sumie tu zakończę.


Przy ocenie będę stosował odwrotną skalę od 1 do 10. Im większa ocena, tym większa bieda. "La Vida Loca" dostaje mocne 8+. Bo biciwo przejdzie.



I jeszcze jedna sprawa. Świeżynka z wczoraj (chyba). Pih wychodzi na scenę i mówi, że Quebo to nie jest hip hop. Nie przepadam i nie słucham żadnego. Nie będę oceniał sytuacji. Nie wiem czy Pih się skończył, czy w ogóle się zaczął i czy młodszy kolega jest po fachu, czy po fachu być nie może, bo to nie hip hop. W tym miejscu zapytam: Czym jest hip hop według was?

PS. Teksty miały być krótsze, bo niby nie ma nad czym się rozpisywać. Kolejny z serii może nigdy. Pis joł.
Czytaj więcej ...

icon OSOBY Z NASZEGO REGIONU


icon OSOBY Z NASZEGO REGIONU